Wyższa akcyza dla starych aut. Rząd cywilizuje rynek

Nawet do 500 zł podatku rocznie za samochód starszy niż 10 lat. Graniczna norma to Euro4. Docelowe może to objąć nawet dwie trzecie kierowców w Polsce – tak pisał Onet. Jak wygląda to w rzeczywistości?

 

            Nie będzie corocznej daniny na rzecz budżetu, ale zmiana stawek akcyzy. Eksperci są zdania, że zmieni to rynek motoryzacyjny na lata. Według informacji z Biura Komunikacji i Promocji resortu finansów w opracowaniu jest zwiększenie podatku akcyzowego od sprowadzonych aut, który będzie uwzględniać czynniki środowiskowe. Będzie to jednorazowa opłata wynikająca z pierwszej rejestracji auta w kraju.

 

Jak to ma wyglądać w praktyce?

 

            Proekologiczny podatek był poruszany wiele razy, ale dopiero Grzegorz Peczkis z PiS zauważył, że państwo na akcyzie traci – powinno zarabiać. Dzieje się tak, ponieważ wartość importowanych aut z dużymi pojemnościami jest zaniżana. Pierwszą nowelizację przeprowadził Donald Tusk, który dla aut powyżej pojemności dwóch litrów wprowadził akcyzę w wysokości 18,6%.

 

Jak wylicza się kwotę do zapłacenia? Podstawą jest ta podana na umowie kupna-sprzedaży. Podlega ona weryfikacji przez celników. Oczywiście bierze się pod uwagę markę, model i rocznik, ale w gruncie rzeczy opiera się na cennikach Eurotaxu lub InfoExperta. Kwotę dzieli się przez 1,23 oraz od pojemności silnika – 1,031 lub 1,186. Otrzymywana jest cena netto bez VAT-u (23%) oraz akcyzy (3,1 lub 18,6%). Następnie jest pomniejszana o jedną piątą, ponieważ auto sprowadzane z zagranicy jest zazwyczaj tańsze. Jeśli cena się rozmija z cennikiem  wówczas sprawę bada rzeczoznawca. Taki specjalista kosztuje od 300 do 500 zł, ale przynosi oszczędności kilku tysięcy.

 

Jak więc oszukujemy?

 

            Wartość aut o pojemności poniżej dwóch litrów nie jest zaniżana, ponieważ akcyza wynosi tylko 3,1%. Inaczej kwestia wygląda z większymi pojemnościami. Tutaj różnice są ogromne. Przykładem niech będzie Audi A6. Uszkodzone są nawet tańsze o 40% – różnica między cennikiem  rzeczoznawcą. Wynika to ze specjalnego zaniżania wartości poprzez: unieruchamianie silnika, uszkodzenie części, wymontowywanie drogich akcesoriów itd. Ile traci budżet? Przez masowość zjawiska traci się od  460 mln do 480 mln zł.

 

Opcje są dwie – podniesienie akcyzy lub jej obniżenie. Poseł Peczkis optuje jednak za obniżeniem stawki, ponieważ tylko wtedy można zatrzymać falę nadużyć, z którą ciężko walczyć. Ministerstwo Finansów chce obniżenić do 8-10%, ponieważ będzie to neutralne dla budżetu, a to jest punkt wyjścia.

 

Daje to oszczędności około 2 tysięcy złotych za sprowadzenie auta za 5 tysięcy euro. To jednak nie wszystko. Poseł Peczkis chce także wprowadzenia większej ilości stawek, najlepiej co 500 cm sześc. pojemności. Takie rozwiązania z powodzeniem są praktykowane na Zachodzie.

 

Źródło:

http://wyborcza.biz/biznes/1,147749,20414234,wyplenic-graty-wyzsza-akcyza-rzad-zmieni-stawki-dla-starych.html

One thought on “Wyższa akcyza dla starych aut. Rząd cywilizuje rynek

  1. Rząd postradał zmysły. Naprawdę ktoś w tych czasach wciąż uważa, że podwyższając jakikolwiek podatek można coś naprawić i ulepszyć? Przecież ludzi najzywczajniej nie stać na lepsze auta! Kupują je nie dlatego, że są głupi i nieekologiczni tylko dlatego, że mają za mało kasy w portfelach! Ludzie na te klamoty którymi jeżdżą się ostro zadłużają, biorą kredyty samochodowe, bo nawet nie mogą sobie pozwolić na wyciągnięcie gotówki z kieszeni. Rynek samochodowy zmieni się może w ten sposób, że ludzie po prostu przestaną w ogóle jeździć autami, bo jakoś wątpię żeby więcej Lambo i Ferrari zaczęło od tego jeździć na ulicach. Teraz to będzie motywacja żeby tylko bardziej kombinować i lepiej oszukiwać rząd, zakup auta stanie się mission (im)possible

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *